70 sekund

dobre praktyki marketingu

Jak zarabiać na domenach internetowych

Zarabianie na domenach internetowych jest marzeniem wielu osób. Wizja sprzedaży ciągu kilku lub kilkunastu znaków zakończonych .pl czy .com za grube miliony, najlepiej dolarów, rozpala umysły amatorów łatwego zarobku.

Łatwy zarobek? Owszem, ale tylko jeśli początkiem lat ’90. lub w czasie krachu spowodowanego pęknięciem bańki dotcomów zainwestowałeś w jednowyrazowe, mocno komercyjne adresy i teraz bez pośpiechu zbywasz kolejne elementy swojego portfolio, odrzucając cztero- i pięciocyfrowe oferty. Plaża, lazurowa woda, hamak i codziennie napływające propozycje zakupu? Dla niektórych z pewnością tak. Jeżeli jednak dopiero zamierzasz zająć się obrotem domenami internetowymi, musisz uzbroić się w szereg niezbędnych narzędzi. Od pomysłów i pieniędzy na inwestycje poczynając, na umiejętności przewidywania i interdyscyplinarnej wiedzy kończąc.

Jak zarabiać na domenach internetowych? Czy w ogóle możliwe jest zarabianie na domenach? Jak najbardziej. Są osoby utrzymujące się wyłącznie z działalności w tym obszarze. Wielkim plusem rynku wtórnego domen internetowych jest brak ograniczeń geograficznych – siedząc na sofie w Łaziskach Górnych możesz dokonywać transakcji z inwestorem rezydującym w Lujiazui. Pod warunkiem, że masz to, co jest podstawą każdej transakcji – pożądany towar.

Na domenach internetowych nie tylko da się zarabiać, ale i da się zarabiać dużo. Dużo w tym przypadku oznacza zarówno poważne kwoty, jak i wysokie zwroty procentowe z inwestycji. Kilkaset procent zwrotu nie dziwi nikogo, a mają miejsce stopy zwrotu sięgające i kilku tysięcy procent. Jak łatwo policzyć, 1000 % z każdej zainwestowanej złotówki daje 10 PLN zysku. Któż nie marzy o takich sukcesach finansowych? Jeśli z 1. PLN zyskuję 10 PLN, to z 10. zyskuję 100 PLN, więc z każdego zainwestowanego 1000. zyskuję 10 000 PLN, czyli z …. w tym miejscu przydaje się kubeł baaaardzo zimnej wody. Chociaż na domenach da się zarabiać dużo, potrzebna jest do tego wiedza i doświadczenie. A te zdobywa się biorąc czynny udział w transakcjach sprzedaży i zakupów domen internetowych na rynku wtórnym. Krótko mówiąc, zrozumienie mechanizmów działania rynku wtórnego domen kosztuje dużo własnych pieniędzy, bez żadnej gwarancji chociażby zwrotu poniesionych kosztów, o osiąganiu zysków nie wspominając.

Jeśli szukasz więc sposobu na zarobienie pierwszego miliona zielonych w weekend, domeny nie są dla Ciebie. Jeżeli natomiast myślisz o alternatywnych sposobach inwestowania i nie zamierzasz dorobku życia stawiać na jedną kartę pod nazwą .pl, domeny internetowe jawią się ciekawą propozycją.

O miejscach, gdzie możesz dokonywać obrotu domenami internetowymi napisałem w e-booku, tamże zawarłem kilka kluczowych informacji dotyczących domen internetowych w ogóle. Tutaj podam kilka ważnych wskazówek dla osób, które zamierzają zająć się obrotem domenami lub są na samym początku swojej inwestycyjnej drogi.

Jak więc zarabiać na domenach internetowych? Przede wszystkim nie tracąc czasu i pieniędzy na powielanie błędów, które prawie każdy początkujący domainer popełnił w swojej karierze. Czego robić nie wolno?

    1. Rejestracja nazwy chronionej prawnie.

Każdy, ale to każdy początkujący łowca domen prędzej czy później ulega pokusie rejestracji nazwy prawnie chronionej. Jeśli myślisz, że sprzedasz zarejestrowany znak towarowy jego prawowitemu właścicielowi za sześciocyfrową kwotę $, jesteś w głębokim błędzie. W najlepszym przypadku zobaczysz kwotę czterocyfrową, do uregulowania przez Ciebie tytułem kosztów postępowania arbitrażowego. Chociaż nie, w najlepszym przypadku sam oddasz taką domenę za darmo od razu po otrzymaniu listu od kancelarii prawnej. STOP! W najlepszym, ale to najlepszym przypadku po prostu nie zarejestrujesz cudzego znaku towarowego.

    2. Rejestracja domeny za 0 PLN.

Istnieje powiedzenie, że darmowy obiad może być najdroższym obiadem w Twoim życiu. Darmowa domena najdroższą niekoniecznie, ale najbardziej kłopotliwą już tak. Albo nawet jedno i drugie. Nie każda promocyjna oferta rejestratora jest pułapką zastawioną na niewinnego klienta, ale prawie każda niesie za sobą pewne obwarowania. Może to być na przykład dodatkowa opłata za transfer takiej domeny lub za wydanie kodów autoryzujących czy nawet brak możliwości transferu w pierwszym roku. Zdarzały się też klauzule nakładające opłaty karne za nieodnowienie adresu po pierwszym roku! Poszukaj w sieci, wiele osób dało się złapać na takie zagrania. Chcesz skorzystać z promocji – najpierw dobrze sprawdź regulamin.

    3. Nieznane lądy.

Większość miejsc na naszej planecie dawno już zostało odkrytych, kolejnych Ameryk brak, a krew eksploratora wrze – co robić? Na pewno nic związanego z domenami. Egzotyczne końcówki dlatego są egzotyczne, bo są… egzotyczne właśnie. Jeśli trafiłeś na wolny top-keyword typu kredyt czy wakacje w domenie Turkmenistanu lub Wysp Kokosowych, lepiej pozbądź się wizji złotych sztabek sprzed swoich oczu i nie marnuj pieniędzy. Szansa, że znajdą nabywcę jest mała lub bardzo mała. Generować ruchu nie będą (bo kto z przysłowiowego palca wpisuje w pasku przeglądarki adres kredyt.tm czy wakacje.cc?). Poza tym sam fakt, że takie adresy są wolne (dostępne do rejestracji) powinien skłonić Cię do przemyślenia genialności swojego pomysłu. Nie wyrzucaj pieniędzy, ucz się od innych.

    4. Złote strzały.

Sprawa niejako powiązana z nieznanymi lądami. W tym przypadku jednak nie o końcówkę idzie, ale o to, co przed nią. Wpadłeś na świetny pomysł, że dla otwieranego właśnie na Twojej ulicy sklepu z odzieżą dla puszystych idealna byłaby domena PuszystaSowa.pl, czym prędzej więc ją rejestrujesz i czekasz na pierwsze oferty. Złoty strzał, wydałeś 10 PLN, a zarobisz zaraz ze 2000%! Takie oferty nie nadejdą. PuszystaSowa, a może PuchatyKróliczek? A co powiesz na JowialnegoWielorybka? Każdy z takich adresów można zastąpić innym zestawieniem. Być może nawet uda Ci się taką domenę sprzedać za równowartość ulgowego biletu do kina na wtorkowe przedpołudnie albo na aukcji od złotówki i za złotówkę. Ale przecież nie o sprzedaże za garść orzeszków tu chodzi.

    5. Włoska mafia.

Powszechnie wiadomo, że jednym ze źródeł dochodów włoskiej mafii jest tak zwany waste management, czyli śmieci. Na śmieciach podobno można nieźle zarabiać nawet wtedy, gdy postępuje się zgodnie z literą prawa. Lepiej jednak nie stosuj tej zasady w przypadku domen internetowych – nie kupuj śmieci. Domeny mają to do siebie, że po roku beztroskiego dyndania w portfolio ich abonenta domagają się odnowienia na kolejny rok. W cenie hurtowej kosztuje to minimum 40 PLN + VAT. Pomnóż tą kwotę razy 100, 200 czy 1000 domen internetowych w jednych rękach a zrozumiesz, czemu co jakiś czas pojawiają się aukcje domen wygasających od 1 PLN. To, w większości przypadków, lecą śmieci. Nie łap ich, o ile nie masz własnego wysypiska i sprawdzonej metody na zamianę domenowych śmieci na pieniądze. Zamianą na pieniądze nie jest odnowienie i wypuszczenie tych domen na aukcji od 1 PLN za kolejny rok. Pamiętaj o złotej zasadzie – nikt nie zarzyna kury znoszącej złote jaja.

Tych 5 powyższych punktów to, w połączeniu z informacjami serwowanymi w moim e-booku, jedynie ogólny zarys rynku domen internetowych. Większość osób nowych w branży postanawia pozyskiwać domeny do obrotu poprzez ich rejestrację, dlatego skupiłem się na tym aspekcie. Temat domen internetowych będę rozwijał szerzej w późniejszych publikacjach.

Share on LinkedInShare on FacebookTweet about this on Twitter
  • Zet

    Na wchodzenie w rynek domen teraz jest za późno. Jak ktoś chciał to trzeba było to zrobić jakieś 10 lat temu.

  • ona

    Chyba, że ma się kasiorę.

  • Pingback: 70 sekund | Torchę więcj o domenahc*()

  • Zarejestrowanie dobrej domeny graniczy z cudem ale cuda się zdarzają. Najlepiej jest inwestować w rynek wtórny domen i je przechwytywać. Co do wartości domen polecam przeczytać art. jak wycenić domenę.

  • Ciekawy artykuł. Sam próbowałem, ale trudno jest zarobić na domenach.