70 sekund

dobre praktyki marketingu

Sex sells?

Jeśli nie możesz czegoś sprzedać, dodaj tam trochę seksu. Czy rzeczywiście seks sprzedaje? A jeśli nawet sprzedaje, to tak naprawdę co? Nie, nie chodzi mi o produkt – w końcu pomysłowość ludzka jest nieskończona (choć Einstein zdefiniował to troszkę inaczej). Lody, hamburgery czy napoje o smakach wspieranych seksem nikogo nie zaskakują.

Był już seks sprzedający odzież BHP, maszyny budowlane, usługi psychoterapeutyczne, nawet parówki. Z pewnością ta pomysłowość jeszcze nas zadziwi – według badań w ciągu ostatnich 20. lat ilość reklam z erotyką w tle zwiększyła się dwukrotnie.

Marketingowy pęd do seksu jest jednak dość zastanawiający w świetle nieco innych badań, jasno wskazujących, że erotyka w reklamie zaburza i obniża percepcję przekazu. Być może reklama zostanie zapamiętana, ale marka czy produkt już nie. Wiele osób pewnie pamięta kontrowersje z roznegliżowanymi modelkami i trumnami, ale czy jesteście w stanie przypomnieć sobie nazwę producenta? Jeśli tak, należycie do około 10% populacji, bo właśnie taki odsetek badanych poprawnie zapamiętał markę i produkt reklamowany seksem (przy reklamach pozbawionych erotyki liczba ta wyniosła dwukrotnie więcej!).

Czy seks łączy się z uśmiechem, przyjaźnią i szczęściem? Wiele zależy od doświadczeń osobistych, ale dla większości osób pewnie tak. A co z rybą, morsem i lodowiskiem? Raczej nieszczególnie (czytający bloga Eskimosi właśnie się oburzają). Takim pomieszanym zestawieniem haseł promuje się jedna z polskich miejscowości – golizny brak, seks jest, słowem mission accomplished!

Subtelna dwuznaczność i niedopowiedzenia, okraszone odrobiną erotyki, zazwyczaj obronią się w dobrze przemyślanej i zrealizowanej kreacji. Przekraczanie pewnych granic i wciskanie trzech literek s-e-x (oraz gołych czterech liter) wszędzie na siłę może nie skończyć się tak dobrze. Półnagie boginie prężące się na blachodachówce przestały już robić na kimkolwiek wrażenie. Warto o tym pamiętać.

Share on LinkedInShare on FacebookTweet about this on Twitter
  • ona

    Bardzo mnie irytuje podejście typu ‚cyce sprzedadzą wszystko”. Kiedy się to skończy?